Tajemnice Marszałka Śmigłego_Rydza. Tymoteusz Pawłowski
Чтение книги онлайн.

Читать онлайн книгу Tajemnice Marszałka Śmigłego_Rydza - Tymoteusz Pawłowski страница 5

Название: Tajemnice Marszałka Śmigłego_Rydza

Автор: Tymoteusz Pawłowski

Издательство: PDW

Жанр: Документальная литература

Серия:

isbn: 9788366252196

isbn:

СКАЧАТЬ w Brzeżanach. Wyreklamowanie go od tego obowiązku (czyli skierowanie do innych zadań) zajęło Piłsudskiemu dwa tygodnie, które „Śmigły” spędził w swoim pułku, daleko od Kadrówki i jej działań. Dołączył dopiero w połowie sierpnia, gdy oczywiste było, że nie uda się wywołać masowego powstania. Był też świadkiem frustracji swojego szefa, który zrozumiał, że budowane latami plany całkowicie się nie powiodły.

      Austriacy byli zawiedzeni: oddziały Piłsudskiego nie miały większego znaczenia militarnego, stwarzając w zamian problemy polityczne. Działalność strzelców miała sens wyłącznie w przypadku masowego napływu ochotników lub antyrosyjskiego powstania za linią frontu. Jednak do takiej sytuacji nie doszło, wobec czego zdecydowano się na zakończenie całego przedsięwzięcia. Piłsudskiemu nakazano rozwiązanie formacji strzeleckich, ewentualnie zaproponowano poddanie się bezpośrednio pod rozkazy austriackie, a jego ludzi zobowiązano do złożenia przysięgi przewidzianej dla rezerwistów monarchii.

      Sytuację uratowali politycy galicyjscy – powołano Naczelny Komitet Narodowy, a naciski w Wiedniu okazały się skuteczne. Austriacy zaaprobowali projekt utworzenia dwóch Legionów Polskich, a Piłsudskiego wyznaczono na dowódcę 1 Pułku Legionu Zachodniego. Komendant był realistą, chwilowo liczył się wyłącznie fakt, że jego strzelcy nie rozpłynęli się w tłumie austriackich rezerwistów i nadal pozostają pod jego komendą.

      1 Pułk Legionów liczył pięć batalionów, a dowódcą trzeciego został „Śmigły”, awansowany pod koniec września do stopnia kapitana. Trzeba przyznać, że na polu walki zachowywał się znakomicie, szybko wyrastając na jednego z najlepszych oficerów liniowych pułku. Szczególne uznanie przyniosła mu bitwa pod Anielinem, co oczywiście dostrzegł Piłsudski. Gdy dowodzona przez Komendanta formacja została rozwinięta w brygadę, „Śmigłego” mianowano dowódcą 1 pułku.

      Tymczasem na froncie sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie – wprawdzie udało się pohamować rosyjską ofensywę, jednak kolejny atak Moskali mógł doprowadzić do upadku Krakowa. Legioniści zostali rzuceni na front pod Łowczówek, niedaleko Tarnowa. Brygadą dowodził wówczas Kazimierz Sosnkowski, a pułk „Śmigłego” rozbił jeden z rosyjskich pułków z marszu w walce wręcz! Przez cztery kolejne dni brygada utrzymywała swoje pozycje, odpierając 16 szturmów rosyjskich i biorąc do niewoli ponad 600 jeńców. Po ustabilizowaniu frontu została wycofana na trwający do marca wypoczynek.

      Na początku maja 1915 roku Niemcy i Austriacy odnieśli zwycięstwo nad Rosjanami pod Gorlicami, front został przełamany, a Pierwsza Brygada ruszyła przez Lubelszczyznę na Polesie. Na przełomie lipca i sierpnia stoczyła bitwę pod Jastkowem – było to pierwsze starcie zbrojne od ponad półwiecza, w którym Polacy walczyli jako samodzielny związek taktyczny. W tym czasie Rosjanie opuścili Warszawę, co całkowicie zmieniało sytuację polityczną Polaków. Doskonale zdawali sobie z tego sprawę także Piłsudski i podlegli mu oficerowie.

      Tymczasem jednak Brygada została skierowana na Wołyń, gdzie front się ustabilizował. Zanim jednak zamarł na dłużej, stoczono szereg walk „o wyprostowanie jego linii”. „Śmigły” – w międzyczasie mianowany podpułkownikiem – ponownie sprawdził się znakomicie. Brygadę wówczas rozdzielono, Edward miał pod sobą dwa pułki piechoty i artylerię, było to jego pierwsze samodzielne dowództwo. Rosjanie zostali wyparci za rzekę Styr, a „Śmigły” na początku listopada przekazał dowodzenie Kazimierzowi Sosnkowskiemu. Front zamarł dopiero w grudniu 1915 roku.

      Legiony z bliska

      Pierwsza Brygada stanowiła ewenement na skalę Europy – formalnie była częścią armii austriackiej, faktycznie zaś Wojskiem Polskim. Żołnierze nie nosili na czapkach austriackich kokard, tylko polskie orły, nie używano cesarsko-królewskich dystynkcji, lecz polskie. Salutowano też dwoma palcami zamiast całą dłonią, a zwyczaj ten pozostał w polskiej armii do dzisiaj. Odmienna była też hierarchia, zwracano się do siebie per „obywatelu”, a nie „wy” (do żołnierzy) czy „panie” (do oficerów). O obsadzie stanowisk dowódczych decydował Piłsudski, a nie generalicja z Wiednia, a wszyscy oficerowie, niezależnie od stopnia, dostawali po 100 koron żołdu (około 700 euro). Wszystko to miało na celu podkreślenie demokratycznego i polskiego charakteru Legionów.

      Ciekawa historia wiąże się też z nakryciem głowy używanym przez Pierwszą Brygadę. Chodzi o słynną maciejówkę, która – pomimo swojskiej nazwy – miała niemieckie pochodzenie. Typowo polskim nakryciem głowy była bowiem rogatywka, wprawdzie dzisiaj jednoznacznie kojarząca się z Polską, lecz wówczas dość popularna w Europie, także w armii austriackiej. Chcąc się odróżniać od Austriaków, żołnierze Pierwszej Brygady nosili więc maciejówki. Ponadto był to także dowód na demokratyczny charakter Legionów, gdyż tego rodzaju czapki cieszyły się popularnością wśród chłopów.

      Oficerowie Pierwszej Brygady żyli w podobnych warunkach jak ich podkomendni. Poza normalną zależnością służbową w wolnych chwilach trudno było odróżnić oficera od podwładnego. Dotyczyło to również dowódców pułków i samego Piłsudskiego.

      „Widzieliśmy Komendanta – wspominał jeden z oficerów – jak w swej małej ziemiance w lasku naszym żył tym samym życiem co każdy z nas żołnierzy. Ta sama czarna, niesłodzona kawa i marne wówczas jedzenie, no i… te same wszy w swetrach, mundurach, z którymi Komendant walczył jak każdy z nas. Podpatrzyłem to kiedyś na własne oczy”4.

      W okolicach Wołczeska na Wołyniu powstało miasteczko drewnianych baraków i ziemianek (nazwane Legionowo), gdzie przezimowano. Wolny czas wypełniały zajęcia integracyjne i rywalizacja sportowa. Szczególną wagę Piłsudski przykładał do wzajemnych kontaktów kadry oficerskiej. Zgodził się nawet na rozluźnienie dyscypliny – chociaż sam nie znosił alkoholu, pozwalał na wesołe zabawy u swojego boku.

      Po latach wspominał, jak pewnego dnia oficerowie (na znacznym rauszu) wypisali jego adiutantowi, Bolesławowi Wieniawie-Długoszowskiemu wszystkie niecenzuralne wyrazy, jakie przyszły im do głowy. Nazajutrz Wieniawa przedstawił tekst piosenki – nie brakowało żadnego określenia, a wszystkie zwrotki miały logikę i sens. Pieśń Szedł raz ułan na wypoczynek natychmiast zyskała ogromną popularność. Jej autor wspominał, jak podczas inspekcji widział żołnierzy dyktujących jej tekst przez telefon. Natomiast „w kącie izby klęczał kapelan legionowy ks. Żytkiewicz i nie tylko zasłaniał oczy rękoma, ale również zatykał uszy palcami, żeby nawet echo z tej (…) piosenki do nich nie doleciało”. W wersji mocno ocenzurowanej utwór zaczynał się od słów:

      Raz ułan szedł na odpoczynek,

      bo tęsknił bardzo do dziewczynek

      i ryczał niby ranny lew

      – i czuł ich całą drogę brak.

      Psiakrew! Psiakrew! Psiakrew!

      Niech trafi szlag! Niech trafi szlag!

      Podobne uznanie zyskała przyśpiewka starej niani opowiadająca o tym, co można, a czego nie można robić bez miłości.

      Odpoczynek służył legionistom, ważniejsze były jednak działania polityczne Piłsudskiego i jego otoczenia. Po raz pierwszy, właśnie na Wołyniu, skupiono w jednym miejscu wszystkie formacje legionowe składające się wówczas z trzech brygad. Najstarsza z nich i najważniejsza, oznaczona numerem pierwszym, stanowiła polityczne zaplecze Józefa Piłsudskiego. Nieco później powstała II Brygada, walcząca do tej pory w węgierskich Karpatach – była dużo mniej rozpolitykowana, a Austriacy starali się ją wykorzystać do osłabienia pozycji Komendanta. Na Wołyniu pojawiła się także najmłodsza, III Brygada, zorganizowana z młodzieży Królestwa СКАЧАТЬ