Название: Policja
Автор: Ю Несбё
Издательство: PDW
Жанр: Криминальные боевики
Серия: Ślady Zbrodni
isbn: 9788327150813
isbn:
Mężczyzna z czerwoną czaszką siedział przy biurku. Obrócił się na krześle.
– Witam w moich skromnych progach.
– Miło mi – powiedziała Katrine.
– Siądź tutaj. – Rico Herrem wstał, podsunął jej krzesło, a sam przycupnął na zaścielonym łóżku. W odpowiedniej odległości. Usiadła i poczuła ciepło jego ciała wciąż tkwiące w siedzeniu krzesła. Kiedy odrobinę się przybliżyła, Herrem odsunął się nieco dalej. Pomyślała, że może jest jednym z tych, którzy tak naprawdę boją się kobiet, i właśnie dlatego ich nie gwałcił, tylko je podglądał. Obnażał się przed nimi. Dzwonił do nich i opowiadał o wszystkim tym, co miał ochotę z nimi robić, lecz oczywiście nigdy nie wystarczyło mu na to odwagi. Kartoteka Rica Herrema była w rzeczywistości bardziej obrzydliwa niż przerażająca.
– Wołałeś za mną, że Valentin nie umarł – zaczęła Katrine, pochylając się do przodu. Herrem jeszcze bardziej się cofnął. Każdym gestem wyrażał obronę, ale uśmiech miał cały czas taki sam, bezczelny, nienawistny. Obsceniczny. – Co chciałeś przez to powiedzieć?
– A jak ci się wydaje, Katrine? – Nosowy głos. – Oczywiście to, że on żyje.
– Valentina Gjertsena znaleziono martwego tu, w więzieniu.
– Tak się wszystkim wydaje. Ten, co stoi za drzwiami, powiedział ci, co Valentin zrobił z dentystką?
– Wspomniał coś o spódnicy i nylonowych pończochach. Was, zdaje się, takie rzeczy podniecają.
– Podniecają Valentina. I mówię to dosłownie. Przychodziła tu dwa razy w tygodniu. Wielu skarżyło się wtedy na ból zębów. Valentin posłużył się jednym z jej własnych wierteł, żeby ją zmusić do zdjęcia pończoch i wciągnięcia ich na głowę. Zgwałcił ją na fotelu dentystycznym, a później tłumaczył: „Po prostu leżała tam jak truchło”. Chyba udzielono jej złych rad o tym, jak powinna się zachowywać, gdyby coś zaszło. Dlatego Valentin wyjął zapalniczkę i podpalił te pończochy. Widziałaś kiedyś, jak się topi nylon? Nieźle ją to rozruszało. Zapach twarzy pieczonej w nylonie jeszcze całymi tygodniami tkwił w tych ścianach. Nie wiem, co się z nią dalej działo, ale przypuszczam, że już nie musi się bać, że ktoś zechce ją zgwałcić.
Katrine popatrzyła na niego. Żałosna gęba, pomyślała. To ktoś, kto dostał tyle razy, że ten uśmiech stał się jego odruchem obronnym.
– Jeżeli Valentin nie umarł, to gdzie jest teraz? – spytała.
Herrem uśmiechnął się jeszcze szerzej i podciągnął kołdrę na kolana.
– Chcesz być miły? Więc powiedz mi, jeżeli na próżno tracę czas, Rico – westchnęła Katrine. – Spędziłam tyle czasu w psychiatryku, że szaleńcy mnie nudzą, okej?
– Pani sierżant chyba nie sądzi, że udzielę tych informacji gratis.
– Nie mam stopnia sierżanta, jestem śledczym specjalistą. Jaka jest twoja cena? Złagodzenie kary?
– Wychodzę w przyszłym tygodniu. Chcę pięćdziesiąt tysięcy koron.
Katrine zaśmiała się głośno i serdecznie. Tak serdecznie, jak tylko potrafiła. Dostrzegła wściekłość zapalającą się w jego oczach.
– No to koniec rozmowy – oświadczyła, wstając.
– Wobec tego trzydzieści tysięcy. Jestem kompletnie spłukany, a kiedy stąd wyjdę, będzie mi potrzebny bilet na samolot, który zabierze mnie daleko stąd.
Katrine pokręciła głową.
– Płacimy donosicielom tylko wtedy, kiedy jest mowa o informacjach rzucających zupełnie nowe światło na jakąś sprawę. Na w i e l k ą sprawę.
– A jeśli to jest taka sprawa?
– I tak musiałabym porozmawiać z moimi szefami. Ale czuję, że chciałeś mi o czymś opowiedzieć. Nie przyszłam tu, żeby negocjować za pomocą czegoś, czego nie mam. – Podeszła do drzwi i uniosła rękę, żeby w nie zapukać.
– Zaczekaj – powstrzymał ją Czerwonogłowy dość niepewnym głosem. Kołdrę podciągnął pod samą brodę. – Mogę ci trochę opowiedzieć.
– Ale ja nie mam dla ciebie nic w zamian. – Katrine już pukała w drzwi.
– A wiesz, co to jest? – Wyciągnął w jej stronę narzędzie o barwie miedzi, na którego widok serce Katrine ominęło jedno uderzenie. Przez ułamek sekundy sądziła, że to rękojeść pistoletu. Ale to była maszynka do tatuażu, a lufą pistoletu okazała się rurka z igłą sterczącą na jej końcu.
– To ja jestem w tym gospodarstwie tatuażystą. I to cholernie dobrym. Wiesz może, w jaki sposób udało im się zidentyfikować tego znalezionego w celi trupa jako zwłoki Valentina?
Katrine patrzyła na niego. Na wąskie, pełne nienawiści oczka. Na cienkie wilgotne wargi. Na czerwoną skórę przeświecającą spomiędzy rzadkich włosów. Tatuaż. Twarz demona.
– Wciąż nic dla ciebie nie mam, Rico.
– Mogłabyś… – skrzywił się.
– Tak?
– Mogłabyś rozpiąć bluzkę, żebym mógł zobaczyć…
Katrine z niedowierzaniem spojrzała na siebie.
– Masz na myśli…
Gdy podłożyła dłonie pod piersi, odniosła wrażenie, jakby nagle od mężczyzny w łóżku zaczęło promieniować ciepło.
Usłyszała brzęk kluczy za drzwiami.
– Proszę dać nam jeszcze kilka minut – powiedziała do strażnika, nie spuszczając oczu z Rica Herrema.
Brzęk ucichł. Za chwilę rozległy się oddalające się kroki.
Jabłko Adama na szyi mężczyzny przypominało teraz poruszającego się w górę i w dół Marsjanina, który próbował wydostać się spod skóry.
– Mów dalej – poprosiła.
– Najpierw…
– Moja oferta jest taka: bluzki nie rozepnę, ale uszczypnę się w sutek, żebyś mógł zobaczyć, jak brodawka mi twardnieje. Jeżeli to, co mi powiesz, okaże się mieć wartość…
– Na pewno!
– Ale jeśli się ruszysz, to zrywam umowę, okej?
– Okej.
– No dobrze, mów.
– To ja wytatuowałem mu na piersi tę twarz demona.
– Tutaj? СКАЧАТЬ